Archiwa tagu: Slackware

Resetowanie hasła roota

Kemyk, zadowolony użytkownik Suse zapytał mnie, jak odzyskać hasło roota – bo zapomniał 😉

Rozwiązań problemu jest kilka, ale opiszę sprawdzony sposób.
BTW: wszystkie sprawdzane przeze mnie sposoby wymagają fizycznego dostępu do komputera.

Cały problem sprowadza się do edycji pliku /etc/passwd lub /etc/shadow. Większość nowoczesnych dystrybucji używa przesłaniania haseł (ang. shadow password). Technika ta polega na utrzymywaniu danych użytkowników w /etc/passwd i ich haseł w osobnym pliku /etc/shadow i odpowiednim ustawieniu praw dostępu. Oczywiście hasła są zakodowane.

Sposób 1

Uruchamiamy system z jakiegoś live cd (ie. Knoppix, Slax) lub płyty instalacyjnej która umożliwia „rescue” systemu. Najprawdopodobniej system uruchomi się trybie tekstowym (czy są graficzne „rescue mode’y”?). Wykonujemy następujące kroki:

1. Mountujemy partycję, na której znajduje się nasz „zapomniany root”

Jeśli przykładowo nasz linuks znajduje się na /dev/hda1 (tzn. znajduje się tam katalog bin, etc) i w naszym ratunkowym syst6emie istnieje katalog /mnt (np w Suse) mountujemy go w trybie odczytu-zapisu wykonując polecenie

mount /dev/hda1 /mnt -o rw

2. Sprawdzamy czy plik passwd ma odpowiednią strukturę

„Używamy ulubiony edytor do edycji pliku ;-)”. Bardzo lubię ten tekst, bo w praktyce musimy użyć vi. Wydajemy komendę

vi /mnt/etc/passwd

Zobaczymy wśród wielu linii np taką

root:x:0:0:root:/root:/bin/bash

Interesujące dla nas jest, aby po słowie po pierwszym dwukropku był x. Prawdopodobnie tak jest i wpisujemy :q! i ENTER – opuszczamy vi.

3. Edytujemy plik shadow

Uruchamiamy vi komendę

vi /mnt/etc/shadow

Wśród wielu linii wyszukujemy taką linię (lub podobną, musi zaczynać się od root:, to co jest dalej musi się różnić

root:$1$aPe/21ze$oz.0VEaDNAI20qZ6gC347.:13334::::::

Ustawiamy siś na pierwszym znaku po dwukropku (w tym przypadku $). Naciskamy delete na klawiaturze tak długo aż pod kursorem ustawi się drugi dwukropek. Oczekuję mniej więcej takiego wyniku

root::13334::::::

Zapisujemy efekty naszej pracy wpisując :wq i ENTER – wracamy do konsoli.

4. Resetujemy komputer

Wpisujemy reboot i ENTER. Wyjmujemy płytę z napędu cd/dvd podczas rozruchu i uruchamiamy naszego linuksa normalnie.

5. Logujemy się jako zwykły użytkownik

Ponieważ nie każda dystrybucja umożliwia wykonanie su z X-ów proponuję kombinację klawiszy CTRL+ALT+1 aby przejść na pierwszą konsolę. Wpisujemy swój login i hasło (zwykłego użytkownika!!!)

Uruchamiamy komendę su i ENTER. Jeżeli wszystko poszło dobrze mamy uprawnienia roota!

6. Wpisujemy nowe hasło root

Uruchamiamy polecenie passwd i ENTER – ustanawiamy nowe hasło wpisując je dwukrotnie.
Poleceniem exit i ENTERwracamy na konto zwykłego użytkownika. Gdy chcemy wrócić do trybu graficznego wystarczy (najprawdopodobniej – zależy od dystrybucji) jednocześnie nacisnąć klawisze CTRL+ALT+7

I to wszystko!

Postępy w Gentoo .. żadne

Tak się zastanawiam.. po co mi wogóle Gentoo? Od wczoraj nie włączyłem ani na chwile.. Trochę zająłem się iFolderem w wersji 3.4. Paczki powstają tylko dla SUSE i SLES’a a pomiędzy wersją 3.2 ( którą używam) i 3.4 ( rozwojowa ) różnice są dosyć duże. I tu pojawia się problem.. W zasadzie do samo co Portage mogą osiągnąć pisząc krótkie pliki w bashu tzw. SlackBuild-y. Mój produkcyjny serwer chodzi non-stop 50 dni ( czyli od instalacji i kompilacji jądra ) na Slamd64, w Portage nie ma iFoldera, więc i tak musiałbym robić wszystko ręcznie.. chyba tylko z ciekawości zostawię to Gentoo przez tydzień, może dwa tygodnie i zobaczymy.

P.S. Jak skończę Slackbuild-y do iFoldera zamieszczę je gdzieś tutaj

Pierwsze wrażenie

Instalacja przebiegła w zasadzie bez problemów.. jest nieco bardziej skomplikowana od instalacji Slackware, jest tryb „zwykły” i „zaawansowany”, i instalator graficzny. Przyznam się, że zaryzykowałem „advanced” i poległem 🙂 Do tego w nieodpowiednim momencie – czyt. w momencie formatowania nacisnąłem CTRL-C co spowodowało wyczyszczenie tablicy partycji !!! Na szczęście wszystko wróciło do normy dzięki programowi testdisk

Gentoo sprawia wrażenie niezwykle szybkiego!! Po kilkunastu minutach zaczęo mi brakować wielu programów.. i tu zaczyna sie dramat. emerge działa świetnie, tylko muszę poczytać o flagach, jakiś „mapped cośtam” i drukarka jak nie drukowała, tak nie drukuje.. W Slackware – instalujesz – używasz!

P.S. oczywiście piszę spod Slacka, bo na gwałt potrzebowałem drukarki, a w Gentoo poświęciłem na to kilkanaście minut i jak na razie utknąłem pomimo stosowani się do how-to

Przesiadka na Gentoo?

Moja przygoda z Linuksem zaczęła się jakieś 7 lat temu.. Jeśli mnie pamięć nie myli, pierwszą dystrybucją której zacząłem używać był Slackware 7. Wcześniej chyba próbowałem sił z RH 5.2 czy jakoś tak, ale Slackware zagościł w moim „sercu” na dłużej 🙂 Mogę tylko potwierdzić, to co mówią inni.. Slackware to bardzo dobra dystrybucja, stabilna i „prosta” – czyli taka jak powinna być! Wymaga duużo czasu na poznanie (przynajmniej początkującym), ale to procentuje w przyszłości wolnym czasem..

W takim razie po co się przesiadać na Gentoo? Trochę z ciekawości, trochę z konieczności.. Skoro wielu developerów Gentoo zaczynało od Slacka, to znaczy, że ma wady lub niedociągnięcia, i być może Gentoo ich już nie ma? Spotkałem się również z opinią,że nie warto męczyć komputera nieustannymi kompilacjami i że „nie wszystko działa jak trzeba”. Slackware sie instaluje i działa!
Co mnie męczy w Slackware? Jeden developer. Tak się składa,że Patrick Volkerding został ojcem (co i mnie pewnie kiedyś czeka) i mam wrażenie, że Slackware trochę stracił impetu.. aktualizacje są nieregularne, większość pakietów kompiluję ręcznie, nie ma mojego ulubionego Gnome.. i port na AMD64 jest nieoficjalny. Mam wyobrażenie, że Gentoo pozbawiony jest tych utrudnień.

Minęło już trochę czasu od ukazania się wydania Gentoo 2006.0 a że mam wolny weekend postaram się przetestować to cudo.. jak wszystko pójdzie dobrze za tydzień lub 2 przeniosę mój produkcyjny serwer na Gentoo..